fot. Patryk Kutyła
niedziela, 28 sierpnia 2016
Dream catcher
Kiedyś usłyszałam teorie mówiącą
o tym, że każdy urodził się z przypisanymi do niego zadaniami i nie zniknie z
tego świata póki ich nie wykona. Myślę, że to kwestia dość sporna. Codziennie
co 40 sekund na świecie ktoś popełnia samobójstwo. Więc czy taki przykładowy
15-latek mógł wykonać wszystkie swoje zadania, kiedy skakał z 14 piętra? Gdy
jesteśmy młodzi wydaje nam się że jeśli rzeczy dla nas ważne po prostu się nie
udadzą, bądź coś pójdzie nie tak jak chcieliśmy to koniec świata. Czy aby? Jako
młodzi ludzie nie poznaliśmy jeszcze całkowicie szczęśliwego życia nawet w 20%.
Złe chwile tylko podkreślają te dobre. Są po to by delektować się dobrymi
niczym wisienką na torcie. Z każdego dnia, każdej godziny, minuty, sekundy
powinniśmy czerpać tyle dobrego ile tylko jesteśmy w stanie. Nie zawsze jednak
znajdziemy takie chwile, które są przepełnione tylko pozytywną energią.
Pamiętajmy, że dobro i zło, szczęście i smutek zawsze będą się przeplatać w
naszym życiu. Nie znajdziemy na świecie człowieka tylko szczęśliwego ani tylko
smutnego. Ludzie nie dzielą się na złych i dobrych. Nawet największy przestępca
ma w sobie cząstkę dobroci, jednak przegrała ona z chęcią zysku, bądź czymś
innym. Kto wie? Może kiedyś jeszcze uwidoczni się w jego życiu. Wiele osób ma
ten problem, że przejmuje się wszystkim, nawet najmniejszym, nic nie znaczącym
niepowodzeniem. W takich chwilach kiedy niepotrzebnie wypłakujemy sobie oczy
powinniśmy być niczym łapacz snów, który według wierzeń niektórych plemion
Indian, przez swoją gęstą sieć przepuszczał tylko dobre sny, zaś koszmary
zatrzymywał. Ginęły one wraz z pierwszymi promieniami Słońca spływając po
piórach. My też powinniśmy być dla samych siebie taką tarczą. Niepowodzenia nie
powinny nas dołować a jedynie spływać po nas i pozostawiać motywacje do tego aby
następnym razem nam się udało.
czwartek, 30 czerwca 2016
Summer in the beautiful words
Na zewnątrz zaczyna otaczać nas wszechobecna spiekota, a
blask słońca nie może się z Nami rozstać tak bardzo, że niemożliwością jest
znalezienie jakiegokolwiek skrawka ziemi, gdzie nie dosięgają nas promienie
słonecznej kuli. Jednym słowem- Lato. Pora roku piękna, tak, jakoby Demeter wraz z Artemidą i Driadami
przechadzały się po świecie i tworzyły piękne letnie krajobrazy. Jeden obok
drugiego wiją się z pod ziemi ku górze piękne kwiaty- niczym węże, a każde
drzewo czy to już w sędziwym czy młodzieńczym wieku zieleni się na widok tak
pięknego widoku. Niebo niczym kameleon- rano jeszcze szaro-błękitne czeka na
pojawienie się Słońca, w południe lazurowe a na wieczór kalejdoskopowe, na
kształt mozaiki Mikołaja Rericha. Wraz z latem po niedługim czasie przyszły
wakacje, dla tych, którzy niestety( albo i stety) mają ten zaszczyt chodzić
jeszcze do szkoły. Oczywistością jest,
że niemal wszyscy uczniowie chcą go spędzić na zasłużonym odpoczynku. Tak więc
chciałabym wszystkim tym, życzyć promiennego niczym Słońce uśmiechu w czasie
każdej wakacyjnej chwili, pięknej pogody, aby moc wykorzystać w pełni dany Nam
czas, oraz kolorowych, niczym kwiaty wspomnień, które przywieziecie z
wakacyjnych podróży, czy to w głowie, na zdjęciach czy w jakiejkolwiek innej
materialnej formie. Niech ten czas będzie kuracją dla Naszego ciała a oczyszczeniem
dla Naszej duszy.
Zdjęcia wymagały wiele poświęcenia, ale były warte każdej minuty na Słońcu aby je zrobić.
fot. Patryk Kutyła
czwartek, 26 maja 2016
Thank your Angel
Matthew Arnold
ujął w słowa jedną z największych prawd świata
„Bóg nie może być wszędzie, dlatego wynalazł matkę.”
Mama, mother, mamm,
ima, madre, ibu, eomeoni, mamma- określenia które w różnych krajach oznaczają
to samo. Kobietę, która nas urodziła, wychowuje i zrobiłaby dla nas wszystko,
nie patrząc na konsekwencje. Jest jak nasz anioł przewodnik, który najpierw na
rękach, potem za rączkę a na końcu tylko oczami prowadzi nas przez życie i broni,
aby niczym bańka mydlana tak szybko nie pękło, aby omijało problemy ale
jednocześnie zdobywało doświadczenie. I wraz z upływem lat, mam wrażenie, że
coraz bardziej redukujemy naszą miłość wobec swoich aniołów w ludzkich ciałach.
Będąc małymi szkrabami co chwilę wręczaliśmy kartki pobazgrane najlepszymi
pisakami i powyklejane kolorowymi papierami, które nazywaliśmy laurkami, czy
mówiliśmy słowa, które w naszym mniemaniu miały oddać wszystko, co czuliśmy. Mówiliśmy
„Kocham Cię mamo”. Gdy dorastamy przypominamy sobie o podziękowaniu mamie za
to, że „jest” w dniu 26 maja- nazwanego dniem Matki. Nie neguje, że dzień jak
ten jest zły. Nasze rodzicielki mogą w nim czuć się wyjątkowe. Jednak czy za
to, co dla nas robią każdego dnia nie powinny się czuć tak częściej niż 24
godziny w ciągu całego roku? Każdego dnia przecież możemy pokazać mamie, choćby
malutkim gestem jak bardzo jest dla nas ważna, przez zrobienie ulubionej kawy,
czy przytulenie. Nie ważne czy masz 17 lat, czy 30 dopóki masz mamę przy sobie
pokaż jej ile dla Ciebie znaczy. | Wakacje 2015 z mamą |
niedziela, 24 kwietnia 2016
Spring thoughts
Nadeszła wiosna.
Pora roku tak nieoparcie piękna i bezwstydnie ubrana w każdy kolor zieleni: od malachitowego,
przez oliwkowy do pistacjowego, że powietrze przepełnione wonią kwitnącego bzu
chce samo być wdychane przez płuca. Pora
roku, kiedy to na drzewach pojawiają się
kwiaty, a na twarzach ludzi wielkie uśmiechy i ponowna chęć do życia. Skoro wiosna
nie odwlekała żeby zawitać w naszych ogrodach, to my również nie ulegajmy
prokrastynacji. Nie bądźmy bierni w naszych działaniach i to co mamy zrobić
teraz, nie odwlekajmy na jutro. Tak jak magnolia, która zakwita jako pierwsza,
my też działajmy zanim zwątpimy, w siebie i swoje możliwości cudotwórstwa.
czwartek, 3 marca 2016
Avalanche of stones
W moim życiu był okres kiedy mówiłam sobie- „Jestem silna”. Jednak nie była to prawda. Moje problemy były większe ode mnie, nie umiałam sobie z nimi poradzić. Jako problem od zawsze wyobrażam sobie kamień. Po prostu zwykły szary o niezdefiniowanym kształcie, ciężki kamień. Kiedyś miałam ich kilkanaście i miałam wrażenie że jakaś lawina kamieni zrzuciła mnie z urwiska jakim jest życie. W środku czułam się czarna, smutna, samotna, niezrozumiała, a jednocześnie przytłoczona rzeczywistością. Nie potrafiłam wyrazić emocji jakie w sobie nosiłam, a pisanie dawało temu upust w 1/100. Czułam się nieszczęśliwa i niezadowolona z życia. NIESZCZĘŚCIE. Jedno słowo, a tak długo zajęło mi przyznanie się przed samą sobą tego. Jednak teraz coś się zmieniło. Zrozumiałam, że to nie wina otaczającej mnie przestrzeni, ale mnie. To ja zamknęłam się na innych. Dochodziło do tego, że całe wakacje umiałam spędzić na czytaniu książek zamiast wyjść do ludzi. Był tylko świat wyimaginowany i ja. Niektórzy pomyślą, że to głupie, ale samo czytanie książek i niedopuszczanie na dłuższy czas do siebie rzeczywistości też jest złe. Znalazłam w końcu złoty środek i zaczęłam wychodzić, jednocześnie znajdując czas na moje pasje. Teraz? Uważam się za szczęśliwą i spełnioną (jak na 17 lat) dziewczynę. Problemy oczywiście nadal towarzyszą memu życiu, ale aktualnie biorę je pojedynczo i zrzucam z urwiska mocno stąpając po ziemi. U mnie w mieście- już wiosna, więc może czas, tak jak ta piękna pora roku, odrodzić się po zimie, po nieudanym okresie w naszym życiu.
Już marzec, a na moim blogu tylko jeden post w 2016, co równa się niespełnieniu jednego z moich postanowień noworocznych. Jednak mam usprawiedliwienie, a konkretnie, choroba troszkę popsuła moje plany, jednak rok dopiero się zaczął i mam nadzieje, że po nieudanym początku od teraz będzie wszystko tak jak powinno być :)
piątek, 15 stycznia 2016
Trouble and provisions
Zdarza się, że mamy wszystkiego dość. Chcemy się położyć i
zasnąć. I najlepiej nie obudzić się, do chwili, gdy będzie dobrze. Brzmi
fantastycznie, co? Niestety jest to nierealna wizja. Ktoś mi kiedyś powiedział,
że od problemów nie można uciec. Jeszcze jakiś czas temu kłóciłabym się z tym
ale teraz- całkowicie się zgadzam.
Uciekając przed jednymi wpadasz w kolejne i tym samym zataczasz błędne
koło. Czy jest to potrzebne? Czy Nasz brak odwagi, lenistwo bądź inne negatywne
cechy drzemiące w Nas mają wziąć górę nad Nami samymi? Czy ciągle mamy żyć w
strachu przed rozwiązaniem problemu, zamiast stawić mu czoło? GŁUPOTA. Masz
tylko jedno życie! Czy jego większą część wolisz spędzać na spotkaniu z
problemami? Życie przygotowało Nam scenariusz, jednak to My- aktorzy- możemy go
zmieniać i nanosić korekty. Jeśli coś jest źle- spróbujmy od razu uporać się z
tym, nie odwlekajmy niczego na później, a co najważniejsze nie lekceważmy
niczego. Nawet najmniejszy kłopot może przerodzić się w ten największy.
Zacznijmy zmianę! Zamiast biernej walki pokonajmy wreszcie Nasze problemy!
A i co najważniejsze wiem, że jest już połowa stycznia, ale
Szczęśliwego Nowego Roku!
Macie postanowienia? Niektórzy mówią, że to głupota, jednak-
według mnie- bez sensu jest po prostu przeczekanie do następnego roku z myślą „aby
przeżyć”. Bez względu na to, czy mamy 5, 20, czy 60 lat powinniśmy chcieć zmieniać
się ciągle na lepsze i spełniać się. Oto moje kilka postanowień:
è Zrobić sobie tatuaż
è Zrobić sobie tatuaż
è
Przeczytać 30 książek
è
Polubić chociaż w jakiejś części swoje ciało
è
Dodawać chociaż dwa posty w miesiącu
è
Rozwijać się poetycko
è
Mniej się przejmować i więcej śmiać
A jakie są Wasze postanowienia?
środa, 23 grudnia 2015
Magic words
Dziękuje, proszę, przepraszam. Od dzieciństwa uczono Nas, że
te słowa to podstawa savoir vivre- dobrego wychowania, dzięki czemu w niewielkim stopniu przyczyniamy się do tego,
by ludzie uważali Nas za kulturalnych.
Jednak, czy od tak sobie uzyskały
miano magicznych? Na pewno nie. Myślę, że powodem tego jest wyssany z mlekiem
matki sposób logicznego postrzegania otaczającej nas przestrzeni. Gdy słyszymy
od kogoś dziękuje, czy proszę uważamy tę osobę jako przyjazną i w Naszym
mniemaniu dobrą i kulturalną. Co wcale nie jest zawsze prawdą przez używanie
tych słów tylko z przyzwyczajenia, lub dla świętego spokoju. Bądź co bądź- My
widząc tą osobę nie wiemy, czy mówi ona to szczerze czy nie. Jednak zanim
zaczniemy oceniać innych ludzi, czy nie powinniśmy zadać sobie pytania „czy ja
robię to samo?”. Myślę, że w 99% przypadków odpowiedź będzie twierdząca.
Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, moim zdaniem jest to idealny czas na
zmianę stosunku do „magicznych słów”. Przy wigilijnym stole spotykamy się z
osobami najbliższymi. Dzieląc się opłatkiem myślę, że każdego z Nas stać na
wypowiedzenie szczerego „Dziękuje/ Proszę/ Przepraszam” Mam wrażenie, że święta mają w sobie coś
takiego co sprawia, że każde słowo ma 100 razy większe znaczenie. Więc kiedy
zacząć zmianę na lepsze jeśli nie 24 grudnia? Do dzieła!
Przepraszam za wszystko co było
Dziękuję że jesteś od zawsze
Proszę by nic się nie zmieniło
Z Tobą jest życie wspanialsze.
A ja z całego serca chcę życzyć Wam wszystkim wesołych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






